niedziela, 28 kwietnia 2019

Melonowe bułeczki

Jak zauważyliście dawno mnie tu nie było. Czas mijał a wena do pisania jakoś się nie pojawiała. Dlatego dziś w ramach rekompensaty pojawi się przepis, na może trochę czasochłonne danie, ale za to dość niecodzienne.
W naszych polskich piekarniach raczej na nie nie natraficie, ale muszę przyznać, że zawsze chciałam tego wypieku spróbować. Jako fanka kuchni japońskiej nie mogłam przejść obojętnie obok przepisu na Melon Pan (chlebek melonowy). Same "bułeczki" niewiele mają wspólnego z melonem jako owocem, choć czasem można spotkać wersje o tym smaku (dodawany do ciasta), bądź z dodatkowym kremowym nadzieniem. Nazwa prawdopodobnie pochodzi od sposobu w jaki są one wykonane - miękkie nadzienie i chrupiąca skórka.
Przepis, który tu wykorzystałam pochodzi z bloga justonecookbook.com, który serdecznie polecam wszystkim pasjonatom kuchni japońskiej.

MELON PAN

Składniki:

Ciasto podstawowe
225 g mąki chlebowej (225 g = 1 ¾ szkl.) 
25 g mąki pszennej (25 g = około ¼ szkl.) 
3 g soli (koszernej albo morskiej; jeśli używasz tradycyjnej soli jodowanej to 1,5 g) (3 g = 1 łyżeczka)
40 g cukru (40 g= 3 łyżki)
4 g drożdży instant (suchych) (4 g = 1 ¼ łyżeczki) 
1 duże jajko 
50 ml pełnego mleka (50 ml = 3 ½ łyżki) (temperatura około 30 st. C)
50 ml wody (50 ml = 3 ½ łyżki) (temperatura około 30 st. C)
35 g niesolonego masła (35 g = 2 ½ łyżki) (pokrojone w kostkę, temperatura pokojowa)

Ciasto kruche (płaszczyk)
60 g niesolonego masła (60 g = około 4 łyżki) (w temperaturze pokojowej) 
100 g cukry (100 g = ½ szkl.) 
1 duże jajko 
200 g mąki pszennej (200 g = 1 ½ szkl. + 2 łyżki) 
2 g proszku do pieczenia (2 g = ½ łyżeczki) 

2 łyżki cukru do posypania 

Przygotowanie:

Ciasto podstawowe
W dużej misce mieszkamy obie mąki, cukier i sól. Następnie dodajemy drożdże i roztrzepane jajko. Teraz możemy dołożyć "mokre składniki": mleko i wodę, używając silikonowej szpatułki bądź dłoni mieszamy wszystkie składniki do czasu aż się połączą.
Na początku ciasto jest bardzo lepkie i mokre, ale z czasem powinno przybrać formę kuli. Pierwsze zagniatanie powinno trwać około 2 minut. Następnie warto przenieść ciasto z miski na blat oprószony mąką. 
Drugie zagniatanie zaczynamy od "rozciągania" ciasta na blacie i składania go na pół. Czynność powtarzamy obracając jednocześnie ciasto zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Całość powinna trwać 5 minut, a nawet trochę dłużej. (Jeśli w czasie zagniatania ciasto nadal się klei to podsypujemy mąką.) Po zakończeniu ugniatania rozciągamy ciasto na około 25 cm i wykładamy na jego wierzch pokrojone w kostkę masło. Zwijamy ciasto i staramy się "wgnieść" masło. Na początku może wydawać się, że ciasto znowu stało się się klejące, ale to uczucie powinno minąć w miarę zagniatania, a samo ciasto stanie się bardziej elastyczne wchłaniając masło. Kontynuuj zagniatanie (rozciąganie) ciasta przez około 10 minut.
Po tym czasie uformuj z ciasta kulę poprzez nakładanie go na dłonie. Ciast nie powinno się rwać, a jeśli tak się dzieje to zagniatamy kolejne 2 minuty i próbujemy ponownie. Następnie wkładamy ciasto do miski i przykrywamy folią do wyrastania w ciepłym miejscu przez 1-2 godziny (aż podwoi objętość). (Tip: można użyć termoobiegu w piekarniku na najniższej temperaturze)
Kiedy ciasto podwoi objętość w sam jego środek wkładamy oprószony mąką palec wskazujący. Jeśli powstała dziura nie zasklepia się to znak, że ciasto jest gotowe. Przenosimy je na posypany mąką blat o ugniatamy w celu pozbycia się z niego nagromadzonego powietrza. Rozpłaszczone ciasto składamy na 3, rozpłaszczamy i ponownie składamy na 3. Następnie formujemy gładką kulę. 
Ważymy ciasto, powinno ważyć około 460-470 g. Następnie dzielimy je na 10 równych części z których formujemy kulki. 
Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i przykrywamy (żeby uniknąć wyschnięcia). Pozwalamy ciastu odpocząć w temperaturze pokojowej przez 15 minut. 

Ciasto kruche (płaszczyk)
W dużej misce ucieramy masło, aż będzie puszyste. Dodajemy cukier i mieszamy aż połączy się z masłem. Powoli zaczynamy dodawać roztrzepane jajko ciągle mieszając. Gdy składniki się połączą dodajemy mąkę i proszek do pieczenia. Następnie dokładnie mieszamy i zagniatamy do uzyskania kuli. 
Ważymy ciasto, powinno ważyć około 400-410 g. Dzielimy ciasto na 10 równych części (każda powinna ważyć tyle samo, więc początkowa waga jest tu potrzebna). Z każdej części formujemy kulkę i zostawiamy je na 10 minutowy odpoczynek w lodówce przykryte folią spożywczą.
Po tym czasie wyłóż ciasto na oprószony mąką blat i spłaszcz każda kulkę dłonią. Następnie rozwałkuj każdą kulkę na około 10-12 cm płaskie koła. 

Połączenie
Po 15 minutowym odpoczynku Rozpłaszczamy kulki podstawowego ciasta i składamy na 3, rozpłaszczamy i ponownie składamy na 3. Następnie formujemy gładkie kulki.
Następnie układamy je na rozwałkowanych plackach z kruchego ciasta i delikatnie całe przykrywamy (formujemy płaszczyk). Tak przygotowane kulki obtaczamy w cukrze i na każdej wykrawamy wzór w kratkę (#). 
Przygotowane bułeczki odkładamy na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia i przykrywamy folią, żeby nie wyschły. Zostawiamy ciasto do wyrośnięcia na 50 minut w ciepłym miejscu (powinny powiększyć się 1,5 raza).
W połowie wyrastania rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C. Pieczemy bułeczki 13-15 minut. 
Po upieczeniu zostawiamy do ostygnięcia. Schłodzone bułeczki można przechowywać w pojemniku próżniowym bądź folii.

SMACZNEGO

(Note: Przy kolejnym pieczeniu postaram się dołączyć zdjęcia z poszczególnych faz przygotowania.)

środa, 1 listopada 2017

Zrolowane jajka

Dłuższy czas nic na blogu się nie pojawło. Za to w naszym domu dużo małych zmian. Zadomowił się u nas nowy smakosz, który co prawda na razie gustuje wyłącznie w mleku, ale to pewnie niedługo się zmieni. Z takim małym urwisem przepisy mogą pojawiać się z opóźnieniem, jednak pojawiać się będą. Dziś dla was (spóźniony) przepis na "Tamagoyaki", czyli japoński słodki omlet w wersji z serem.

Przepis pochodzi z bloga Just One Cookbook.

Tamagoyaki

Składniki:
3 jajka
3 łyżki bulionu dashi
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka sosu sojowego
1 łyżeczka mirin
2 szczypty soli
ser żółty (opcja)

Przygotowanie:
Przygotowujemy bulion dashi (można kupić w wersji instant w sklepach z kuchniami świata). Dodajemy jajka, cukier, sos sojowy, mirin i sól. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Patelnie rozgrzewamy i smarujemy olejem. Mieszankę na omlet wylewamy porcjami każdą z nich rolując na patelni (ja drugą warstwę przekładałam serem). 
Po ściągnięciu omletu z patelni zawijamy go na kilka minut w matę bambusową do sushi. Następnie kroimy na mniejsze kawałki. 

SMACZNEGO

środa, 22 marca 2017

Słodkie ślimaczki

Po dłuższej nieobecności wracam do was z przepisem na pyszne drożdżowe bułeczki-ślimaczki. Pewnie też tak macie, że jak widzicie w Internecie danie, na którego widok leci wam ślinka to od razu chcecie je zrobić sami. Ja tak mam i najczęściej dotyczy to słodkości :). Teraz mogę sobie troszkę pofolgować (ale nie za bardzo 😃). Dziś dla was przepis z Tasty.


Domowe Cinnamon Rolls

Składniki:
1/2 szklanki roztopionego masła
2 szklanki ciepłego mleka
3/4 szklanki cukru
1 paczka suchych drożdży
5 szklanek mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki soli

Nadzienie:
masło/cukier/cynamon
nutella/orzechy
inne ulubione

Przygotowanie:
Masło, mleko i cukier mieszamy - całość powinna być ciepła, ale nie gorąca. Wsypujemy drożdże i zostawiamy na 1 minutę. Następnie wsypujemy 4 szklanki mąki i dokładnie mieszamy, żeby składniki się połączyły. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1 godzinę. 
Do wyrośniętego ciasta dodajemy 3/4 szklanki mąki, proszek do pieczenia i sól. Zagniatamy i wyrabiamy ciasto chwilę na stolnicy. Następnie rozwałkowujemy na duży prostokąt. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.
Rozwałkowane ciasto smarujemy masłem, posypujemy cukrem i cynamonem/smarujemy nutellą i posypujemy orzechami/. Zwijamy w rulon i kroimy na grube krążki. Wkładamy bułeczki do formy, przykrywamy i odstawiamy na 30 minut. 
Tak przygotowane bułeczki wstawiamy do piekarnika na 25-30 minut. Po wyciągnięciu możemy je polać lukrem lub ulubioną polewą.

SMACZNEGO

wtorek, 19 lipca 2016

"Owsianka... się do Ciebie uśmiecha"

Oglądaliście kiedyś "Mulan"? A pamiętacie scenę kiedy Muszu przygotował dla głównej bohaterki uśmiechniętą owsiankę? Ja zawsze chciałam jej spróbować, dlatego w końcu znalazłam przepis (już nawet nie wiem na jakim portalu) i zrobiłam ją sobie... na obiad :D.

Ryżowa owsianka z jajkiem i wołowiną


Składniki:
1/4 szklanki ryżu
3 szklanki wody
szczypta soli
jajko
1 łyżeczka sosu sojowego
1 łyżeczka sosu teryjaki
1 łyżeczka białego wina
1 łyżeczka miodu
wołowina (tu można mieć dowolność -     w wersji śniadaniowej można pominąć)
szczypiorek

Przygotowanie:
Ryż gotujemy w osolonej wodzie przez 1-1,5 godziny. Będzie on całkowicie rozgotowany, ale taki ma właśnie być. W międzyczasie możemy przygotować sos. Mieszamy ze sobą sos sojowy, teryjaki, białe wino i miód. Jajko gotujemy w koszulce - polecam sposób w woreczku śniadaniowym.
Woreczek smarujemy od wewnątrz olejem, wbijamy jajko i zawiązujemy woreczek. Wkładamy do wrzątku i gotujemy około 5-6 minut. 
Mięso doprawiamy wg własnego smaku i smażymy. Następnie kroimy na kawałki.
Ugotowany ryż przekładamy do  miseczki, układamy na wierzchu jajko i pokrojone mięso. Następnie polewamy wcześniej przygotowanym sosem i posypujemy szczypiorkiem. Jeśli ktoś lubi to jajko można dodatkowo posypać odrobiną soli.

SMACZNEGO

środa, 23 marca 2016

TFCH2016: Indyjski gulasz

Kolejne danie w ramach wyzwania TFCH2016. Jak pewnie zauważyliście w tym miesiącu wybraliśmy się do Indii. W następnym tygodniu pojawi się jeszcze jeden przepis z tego zakątka świata. A dziś curry... tak mi się wydaje, że jest to jedna z najbardziej znanych indyjskich potraw, która występuje pod niezliczoną ilością postaci. 

Przepis pochodzi z Kwestia Smaku.

Pomidorowe curry z kurczakiem i dynią

Składniki (na 4 porcje)
2 pojedyncze piersi kurczaka
200 - 300 g dyni
1 pomidor
świeża papryczka chili (ilość do smaku; jeśli ktoś nie przepada za ostrymi daniami to nie dodawać)
400 ml mleka kokosowego w puszce
125 ml sosu pomidorowego, passaty
200 g (2 torebki) ryżu do podania
2 łyżki oleju kokosowego lub masła klarowanego
Marynata do kurczaka
1/2 lub 1 łyżeczka ostrej papryki (do smaku)
2 łyżeczki kurkumy
1 łyżka drobno startego imbiru
2 ząbki czosnku, drobno starte
szczypta mielonego cynamonu
1 łyżka oliwy extra vergine
1/2 - 1 łyżeczka ostrej czerwonej pasty curry (opcjonalnie)

Przygotowanie
Filety z kurczaka płuczemy, osuszamy i dokładnie czyścimy z kostek i błonek. Kroimy w kostkę i doprawiamy solą, pieprzem, nacieramy składnikami marynaty: mieszanką ostrej papryki i kurkumy, imbiru, czosnku, cynamonu, oliwy i pasty curry jeśli jej używamy. Odstawiamy w temperaturze pokojowej na około 1/2 - 1 godzinę, lub dłużej, możemy też zostawić na noc w lodówce. Przed smażeniem mięso musimy ocieplić w temperaturze pokojowej.
Odkrawamy skórę z dyni, wyciągamy pestki. Miąższ koimy w małą kostkę. Pomidory parzymy, obieramy ze skórki i kroimy na ćwiartki. Wycinamy szypułki, usuwamy większość pestek, miąższ kroimy w kosteczkę. Papryczkę chili kroimy w kosteczkę.
W szerokim garnku z grubym dnem rozgrzewamy 1 łyżkę tłuszczu, gdy będzie gorący, wkładamy kawałki kurczaka i dokładnie obsmażamy. Pod koniec dodajemy papryczkę chili.
Przesuwamy mięso na bok garnka, w wolne miejsce wkładamy drugą łyżkę tłuszczu, wrzucamy dynię, solimy i dokładnie obsmażamy z każdej strony. Mieszamy składniki w garnku a następnie dodajemy stopniowo mleko kokosowe, tak aby nie przerwać procesu gotowania. Gotujemy przez około 5 - 7 minut aż dynia będzie już prawie miękka. Następnie dodajemy passatę pomidorową i gotujemy jeszcze przez ok. 2 minuty.
Dodajemy świeże pomidory i zagotowujemy. Gotujemy przez około 2 minuty, odstawiamy z ognia i podajemy z ugotowanym ryżem.

Smacznego

poniedziałek, 29 lutego 2016

TFCH2016: Sakiewki z mięsem

Pierwszy raz spróbowałam tego dania w Warszawie w gruzińskiej restauracji. Byłam wtedy na 3 roku studiów i poszłam tam z moją współlokatorką. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się bardzo czasochłonne i trudne do przygotowania w domu. Teraz jednak pozbyłam się tego wrażenia i mam wrażenie, że częściej będzie gościć na moim stole.

Przepis pochodzi z magicznyskladnik.pl.

Chinkali

Składniki:
3 szklanki mąki
3/4 szkl. wody
300 g mielonej wieprzowiny
300 g mielonej wołowiny
1 szklanka bulionu mięsnego
1 ząbek czosnku
2 łyżeczki mielonej kolendry
świeża kolendra
Sól, pieprz

Przygotowanie:
Mieszamy oba typy mięsa ze sobą, dodajemy drobno posiekany czosnek, mieloną i świeżą kolendrę, sól i pieprz. Samo mięso nie wystarczy, by wytworzyć wystarczającą ilość płynu wewnątrz chinkali, dlatego dolewamy do niego około szklanki bulionu. Może być też woda, lecz wtedy musimy  mocniej doprawić mięso.
Do mąki wsypujemy trochę soli i wlewamy wodę. Zagniatamy ciasto jak na pierogi. Następnie ciasto rozwałkowujemy na trochę większą grubość niż na tradycyjne pierogi.
Wycinamy ok. 10 cm krążki. Na środek ciasta nakładamy ok. łyżkę nadzienia. Teraz zawijamy ciasto na swoiste zakładki do góry. Zakładek powinno być ok. 10-15. Ciasto na górze formujemy w "stożek" za który będzie wygodnie złapać.
Gotujemy w osolonej wodzie 3 minuty od chwili wypłynięcia na powierzchnię. 

SMACZNEGO

poniedziałek, 1 lutego 2016

Miesiąc japoński - ZAKOŃCZENIE

Ostatnio próbowałam odnaleźć początek mojego zafascynowania Japonią. Doszłam do wniosku, że wszystkiemu jest winna "Czarodziejka z Księżyca". Było to pierwsze anime, które oglądałam po powrocie ze szkoły (a dokładniej podstawówki) do domu. Następnie ta miłość przycichła, zastąpiona przez uwielbienie języka francuskiego, kuchnię włoską i Cartoon Network. 
Jednak jak mówią stara miłość nie rdzewieje i znów za sprawą "Czarodziejki..." wróciłam do anime - jednakże już na studiach. Tak się zaczęło. Potem nastąpiła faza "Rycerzy zodiaku", odkrycie portali z różnymi anime. Japoński świat kultury animowanej i rysunkowej zaczął mnie wciągać coraz bardziej. Ulubione anime zaczęły rozwijać się w mangi, potem wszędzie próbowałam wcisnąć grafiki z postaciami, które przypadły mi do gustu. Niedawno wciągnęły mnie też gry otome i nawet JRock. Raczej nie można mnie nazwać jeszcze otaku, ale jestem już bliżej niż dalej tego stanu. Odwiedzenie Kraju Kwitnącej Wiśni jest jeszcze odległym marzeniem, ale takim, które tylko czeka na spełnienie.
Co do wpływów azjatyckich w kuchni to początek był tradycyjny - sushi. Dopiero potem wkradały się inne potrawy. Nie będę ściemniać - kocham smażony makaron i ramen. W styczniu na blogu znaleźliście dwa dania, które mnie nęciły długi czas i mogę powiedzieć, że dopisuję je na listę ulubionych. Jednocześnie trwam na nauce japońskiego, więc to miesięczne wyzwanie było dla mnie jakby spełnieniem marzeń. 

Ja, mata! じゃ, また!Do zobaczenia! :D