Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 października 2019

"A Play and Sweet Potato Crêpes"

Bezkonkurencyjnie jesień kojarzyła mi się z kolorowymi liśćmi na drzewach, coraz krótszymi dniami, wieczorami z kubkiem herbaty w ręku, a w kuchni z jabłkami, dynią, cynamonem... Jednak po przeczytaniu mangi Amaama to Inazuma (Sweetness and Lightning) - dla zainteresowanych powiem, że powstało też anime na podstawie tej serii, która opowiada o gotowaniu, a raczej nauce gotowania odkryłam przepis, który wam poniżej prezentuje (pochodzi z rozdziału 11 tejże mangi).

NALEŚNIKI Z KREMEM ZE SŁODKICH ZIEMNIAKÓW

Składniki:

Naleśniki
80 g mąki
20 g cukru
20 g roztopionego masła
2 jajka
250 ml mleka

Krem
200 g batatów
30 g cukru
100 ml mleka

do dekoracji
bita śmietana
uprażone migdały

Przygotowanie:
Bataty obieramy i kroimy w kostkę, wrzucamy do miseczki. Zalewamy wodą na parę minut by pozbyć się z nich goryczki. Po odlaniu wody, zalewamy bataty 1 łyżką wody, zakrywamy folią spożywczą i wkładamy do mikrofali na 5 minut (powinny w tym czasie "ugotować się" na tyle by były bardzo miękkie). Po wyjęciu ziemniaków z mikrofalówki rozbijamy je na puree praską do ziemniaków. Następnie mieszamy je z mlekiem i cukrem do uzyskania jednolitej konsystencji.
Składniki na ciasto naleśnikowe mieszamy i smażymy naleśniki (zależnie od wielkości patelni i grubości naleśników z tego przepisu wychodzi mi ich od 5 do 8).
Po usmażeniu wykładamy na naleśniki wcześniej przygotowany krem z batatów i zwijamy naleśniki. Wierzch można udekorować bitą śmietaną i uprażonymi płatkami migdałów.

SMACZNEGO

niedziela, 28 kwietnia 2019

Melonowe bułeczki

Jak zauważyliście dawno mnie tu nie było. Czas mijał a wena do pisania jakoś się nie pojawiała. Dlatego dziś w ramach rekompensaty pojawi się przepis, na może trochę czasochłonne danie, ale za to dość niecodzienne.
W naszych polskich piekarniach raczej na nie nie natraficie, ale muszę przyznać, że zawsze chciałam tego wypieku spróbować. Jako fanka kuchni japońskiej nie mogłam przejść obojętnie obok przepisu na Melon Pan (chlebek melonowy). Same "bułeczki" niewiele mają wspólnego z melonem jako owocem, choć czasem można spotkać wersje o tym smaku (dodawany do ciasta), bądź z dodatkowym kremowym nadzieniem. Nazwa prawdopodobnie pochodzi od sposobu w jaki są one wykonane - miękkie nadzienie i chrupiąca skórka.
Przepis, który tu wykorzystałam pochodzi z bloga justonecookbook.com, który serdecznie polecam wszystkim pasjonatom kuchni japońskiej.

MELON PAN

Składniki:

Ciasto podstawowe
225 g mąki chlebowej (225 g = 1 ¾ szkl.) 
25 g mąki pszennej (25 g = około ¼ szkl.) 
3 g soli (koszernej albo morskiej; jeśli używasz tradycyjnej soli jodowanej to 1,5 g) (3 g = 1 łyżeczka)
40 g cukru (40 g= 3 łyżki)
4 g drożdży instant (suchych) (4 g = 1 ¼ łyżeczki) 
1 duże jajko 
50 ml pełnego mleka (50 ml = 3 ½ łyżki) (temperatura około 30 st. C)
50 ml wody (50 ml = 3 ½ łyżki) (temperatura około 30 st. C)
35 g niesolonego masła (35 g = 2 ½ łyżki) (pokrojone w kostkę, temperatura pokojowa)

Ciasto kruche (płaszczyk)
60 g niesolonego masła (60 g = około 4 łyżki) (w temperaturze pokojowej) 
100 g cukry (100 g = ½ szkl.) 
1 duże jajko 
200 g mąki pszennej (200 g = 1 ½ szkl. + 2 łyżki) 
2 g proszku do pieczenia (2 g = ½ łyżeczki) 

2 łyżki cukru do posypania 

Przygotowanie:

Ciasto podstawowe
W dużej misce mieszkamy obie mąki, cukier i sól. Następnie dodajemy drożdże i roztrzepane jajko. Teraz możemy dołożyć "mokre składniki": mleko i wodę, używając silikonowej szpatułki bądź dłoni mieszamy wszystkie składniki do czasu aż się połączą.
Na początku ciasto jest bardzo lepkie i mokre, ale z czasem powinno przybrać formę kuli. Pierwsze zagniatanie powinno trwać około 2 minut. Następnie warto przenieść ciasto z miski na blat oprószony mąką. 
Drugie zagniatanie zaczynamy od "rozciągania" ciasta na blacie i składania go na pół. Czynność powtarzamy obracając jednocześnie ciasto zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Całość powinna trwać 5 minut, a nawet trochę dłużej. (Jeśli w czasie zagniatania ciasto nadal się klei to podsypujemy mąką.) Po zakończeniu ugniatania rozciągamy ciasto na około 25 cm i wykładamy na jego wierzch pokrojone w kostkę masło. Zwijamy ciasto i staramy się "wgnieść" masło. Na początku może wydawać się, że ciasto znowu stało się się klejące, ale to uczucie powinno minąć w miarę zagniatania, a samo ciasto stanie się bardziej elastyczne wchłaniając masło. Kontynuuj zagniatanie (rozciąganie) ciasta przez około 10 minut.
Po tym czasie uformuj z ciasta kulę poprzez nakładanie go na dłonie. Ciast nie powinno się rwać, a jeśli tak się dzieje to zagniatamy kolejne 2 minuty i próbujemy ponownie. Następnie wkładamy ciasto do miski i przykrywamy folią do wyrastania w ciepłym miejscu przez 1-2 godziny (aż podwoi objętość). (Tip: można użyć termoobiegu w piekarniku na najniższej temperaturze)
Kiedy ciasto podwoi objętość w sam jego środek wkładamy oprószony mąką palec wskazujący. Jeśli powstała dziura nie zasklepia się to znak, że ciasto jest gotowe. Przenosimy je na posypany mąką blat o ugniatamy w celu pozbycia się z niego nagromadzonego powietrza. Rozpłaszczone ciasto składamy na 3, rozpłaszczamy i ponownie składamy na 3. Następnie formujemy gładką kulę. 
Ważymy ciasto, powinno ważyć około 460-470 g. Następnie dzielimy je na 10 równych części z których formujemy kulki. 
Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i przykrywamy (żeby uniknąć wyschnięcia). Pozwalamy ciastu odpocząć w temperaturze pokojowej przez 15 minut. 

Ciasto kruche (płaszczyk)
W dużej misce ucieramy masło, aż będzie puszyste. Dodajemy cukier i mieszamy aż połączy się z masłem. Powoli zaczynamy dodawać roztrzepane jajko ciągle mieszając. Gdy składniki się połączą dodajemy mąkę i proszek do pieczenia. Następnie dokładnie mieszamy i zagniatamy do uzyskania kuli. 
Ważymy ciasto, powinno ważyć około 400-410 g. Dzielimy ciasto na 10 równych części (każda powinna ważyć tyle samo, więc początkowa waga jest tu potrzebna). Z każdej części formujemy kulkę i zostawiamy je na 10 minutowy odpoczynek w lodówce przykryte folią spożywczą.
Po tym czasie wyłóż ciasto na oprószony mąką blat i spłaszcz każda kulkę dłonią. Następnie rozwałkuj każdą kulkę na około 10-12 cm płaskie koła. 

Połączenie
Po 15 minutowym odpoczynku Rozpłaszczamy kulki podstawowego ciasta i składamy na 3, rozpłaszczamy i ponownie składamy na 3. Następnie formujemy gładkie kulki.
Następnie układamy je na rozwałkowanych plackach z kruchego ciasta i delikatnie całe przykrywamy (formujemy płaszczyk). Tak przygotowane kulki obtaczamy w cukrze i na każdej wykrawamy wzór w kratkę (#). 
Przygotowane bułeczki odkładamy na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia i przykrywamy folią, żeby nie wyschły. Zostawiamy ciasto do wyrośnięcia na 50 minut w ciepłym miejscu (powinny powiększyć się 1,5 raza).
W połowie wyrastania rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C. Pieczemy bułeczki 13-15 minut. 
Po upieczeniu zostawiamy do ostygnięcia. Schłodzone bułeczki można przechowywać w pojemniku próżniowym bądź folii.

SMACZNEGO

(Note: Przy kolejnym pieczeniu postaram się dołączyć zdjęcia z poszczególnych faz przygotowania.)

środa, 1 listopada 2017

Zrolowane jajka

Dłuższy czas nic na blogu się nie pojawło. Za to w naszym domu dużo małych zmian. Zadomowił się u nas nowy smakosz, który co prawda na razie gustuje wyłącznie w mleku, ale to pewnie niedługo się zmieni. Z takim małym urwisem przepisy mogą pojawiać się z opóźnieniem, jednak pojawiać się będą. Dziś dla was (spóźniony) przepis na "Tamagoyaki", czyli japoński słodki omlet w wersji z serem.

Przepis pochodzi z bloga Just One Cookbook.

Tamagoyaki

Składniki:
3 jajka
3 łyżki bulionu dashi
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka sosu sojowego
1 łyżeczka mirin
2 szczypty soli
ser żółty (opcja)

Przygotowanie:
Przygotowujemy bulion dashi (można kupić w wersji instant w sklepach z kuchniami świata). Dodajemy jajka, cukier, sos sojowy, mirin i sól. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Patelnie rozgrzewamy i smarujemy olejem. Mieszankę na omlet wylewamy porcjami każdą z nich rolując na patelni (ja drugą warstwę przekładałam serem). 
Po ściągnięciu omletu z patelni zawijamy go na kilka minut w matę bambusową do sushi. Następnie kroimy na mniejsze kawałki. 

SMACZNEGO

czwartek, 28 stycznia 2016

#TFCH2016: Kluski na patyku

Kolejną potrawą, której zawsze chciałam spróbować jest dango. Te kluseczki intrygowały mnie w każdej mandze i anime. Dlatego podjęłam się przygotowania tego prostego przysmaku i powiem, że wynik był ciekawy.

Przepis pochodzi z Palce lizać.

Dango

Składniki: 
1 szklanka kleistej mąki ryżowej - u mnie z ciemnego ryżu (jeśli nie możemy nigdzie jej dostać można zmielić na mąkę tajski ryż kleisty)
1/3 szklanki wody
Sos mitarashi: 
1/2 szklanki wody
1/3 szklanki cukru
2 1/2 łyżki sosu sojowego
1 1/2 łyżki białego wina
1 łyżeczka octu ryżowego
1 płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej

Przyrządzanie:
Mąkę wsypujemy do miski i powolutku dodajemy wodę. Ugniatamy, aż uzyskamy ciasto przypominające plastelinę. Następnie lepimy kuleczki wielkości małego orzecha włoskiego.
Gotujemy wodę i wrzucamy kuleczki. Mieszamy tak, aby nie przywarły do dna. Czekamy około 5-10 minut aż kuleczki wypłyną. Po wypłynięciu gotujemy jeszcze przez około 3 minuty (możemy wyjąć jedno dango, przekroić na pół i sprawdzić czy jest już dobrze ugotowane).
Dango wyjmujemy z wody i przekładamy do miski z bardzo zimną wodą (dzięki temu nie będą się do siebie kleiły). Odcedzamy i nakładamy po kilka sztuk na patyczki.
Wodę, cukier, sos sojowy, wino i ocet musimy zagotować. Mąkę ziemniaczaną rozpuszczamy w malej ilości zimnej wody i dodajemy do reszty zagotowanych składników. Gotujemy parę minut aż sos nabierze ładnej gęstości.
Dango polewamy sosem. Deser najlepiej smakuje od razu po przyrządzeniu.

SMACZNEGO

poniedziałek, 11 stycznia 2016

TFCH2016: Ośmiornicowe pierożki

W tym roku podejmuję na blogu wyzwanie przygotowane przez lubiewpierdzielac.pl. Dlatego też w styczniu pojawią się 3 posty związane z kuchnią japońską. Dwa będą zawierać przepisy, a jeden będzie krótkim mini-przewodnikiem po kulturze i kuchni Kraju Kwitnącej Wiśni. 
Dlatego też dziś prezentuję wam pierwsze z dwóch dań, które zawsze mnie intrygowało we wszelkich produkcjach anime i mangach.

Przepis zmodyfikowany, pochodzi z Japończyk gotuje.

TAKOYAKI 

Składniki:
150 g mąki
2 jajka
0,5 l wody (bardzo zimnej)
2 łyżki śmietanki do kawy w proszku
2 g soli
1 łyżeczka sosu sojowego
0,5 łyżeczki bulionu dashi w proszku (bulion rybny - można go kupić w wersji sproszkowanej w sklepach z kuchnią orientalną)
Farsz:
małe suszone krewetki
tarty żółty ser
szczypiorek
kawałki podgotowanej ośmiornicy - tradycyjne nadzienie (ja je pominęłam)
sos teriyaki 


Przygotowanie:
W miseczce rozbijamy jajka z solę, bulionem dashi i sosem sojowym. Następnie dolewamy wodę (powinna być bardzo zimna) i mieszając dosypujemy mąkę i śmietankę. Wszystko powinno się dokładnie połączyć.
Rozgrzewamy patelnię lub grill do takoyaki (ciężko dostać je w Polsce, ja użyłam urządzenia do wyrobu cake-pops - do kupienia za 30-50 zł, np. w Lidlu lub Tesco). Smarujemy wgłębienia tłuszczem i wlewamy ciasto. Posypujemy serem, szczypiorkiem i suszonymi krewetkami. Nie należy martwić się tym jeśli wyleje się poza otwory, gdy już się zetnie można je "pozawijać". Gdy takoyaki częściowo się zetną przewracamy je na drugą stronę (najłatwiej to zrobić pałeczkami; najpierw o 90 st. i znów o 90 st.). 
Smażymy aż z obu stron będą przypieczone na złoto-brązowy kolor. Polewamy sosem teriyaki/japońskim majonezem. Najlepiej smakują jeszcze ciepłe.

ボナペティ (SMACZNEGO)

czwartek, 10 grudnia 2015

Dyniowa kolacja

To już grudzień. Wszędzie zaczyna pachnieć pierniczkami, choinką i mandarynkami. Natomiast u mnie macie placuszki z dynii. Na szczęście "jesień" można zamrozić na później :).
Przepis pochodzi z Kwestia Smaku.

Dyniowe racuchy

Składniki
200 g purée z upieczonej dyni
50 g jogurtu naturalnego (opcjonalnie - ja nie dodałam)
2 jajka
2 łyżki oleju roślinnego lub roztopionego masła
2 - 3 łyżki cukru
1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
mała szczypta soli

Przygotowanie
W misce mieszamy purée z dyni z jogurtem naturalnym (nie musimy dodawać jogurtu jeśli puree z dyni było rzadkie, wodniste). Następnie krótko miksujemy z jajkami oraz 2 łyżkami oleju, dodajemy cukier oraz mąkę uprzednio przesianą i dobrze wymieszaną z proszkiem do pieczenia oraz solą. Wszystko krótko miksujemy do połączenia się składników na gładką i jednolitą masę. Składniki można też wymieszać łyżką.
Rozgrzewamy patelnię (np. naleśnikową lub inną z nieprzywierającą powłoką) i smarujemy ją olejem. Nakładamy po 1 pełnej łyżce ciasta zachowując odstępy. Wyrównujemy powierzchnię nałożonego ciasta.
Placki smażymy na niezbyt dużym ogniu, do czasu aż urosną i będą ładnie zrumienione (przez około 2,5 minuty). Przewracamy na drugą stronę i smażymy do zrumienienia, przez około 2 minuty. Placki można posypać cukrem pudrem, cynamonem, podawać z powidłami.

niedziela, 7 czerwca 2015

Z widelcem po Europie

Relacja miała być wczoraj wieczorem, ale przyznam szczerze, że w taką pogodę wolałam wybrać się na spacer z mężem, niż siedzieć przed komputerem. Dlatego też zamieszczam ją dziś ;). Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego za złe.
W zeszłym roku nie udało mi się spróbować żadnej z potraw, jednak tym razem miałam okazję skosztować 12/39 serwowanych dań. Dzięki czemu "odwiedziłam" 10 krajów Europy. Ale zacznijmy od początku, czyli parady kucharzy. Nie jest ona może zbyt zauważalna, ale wg mnie stanowi element, który pozwala gościom biesiady na poznanie ludzi, którzy zazwyczaj ukrywają się w kuchni. Kiedy jem w restauracji, to poza samym daniem interesuje mnie najbardziej to, kto je przygotował. Tu mogę tego doświadczyć i zobaczyć ludzi, którzy gotują w moich ulubionych miejscach. 
Jeśli chodzi o same dania to rozpoczęłam moją "wyprawę" od Walii (Anglia). Chyba była to najdłuższa kolejka spośród wszystkich stanowisk. Co serwowano? Burgera z jagnięciną i zupę z sera Cheddar. Obie potrawy były pyszne, jagnięcina w burgerze odpowiednio wysmażona, a zupa miała na prawdę kremową konsystencję. Z wysp udałam się na Zagorje i Kvarner (Chorwacja) by spróbować risotto z krewetkami. Aromatyczne risotto, które praktycznie rozpływało się w ustach, miałam ochotę jeść tylko to :). Po rozpływaniu się nad kuchnią chorwacką przeniosłam się do Galicji (Hiszpania), by skosztować gulaszu. Gulasz zawsze kojarzył mi się z dość ciężką potrawą, podawaną z kaszą lub kluskami, a tu miłe zaskoczenie. Lekkie, ale sycące danie z wieprzowina i owocami morza. Wracając do Europy Środkowej udałam się do Moraw (Czech) na przepyszną zupę czosnkową - nie będę ukrywać, że jestem wielką fanką tego dania. A że kolejną moją miłością są sery to skierowałam się do Gryzonii (Szwajcaria), a tam nacieszyłam podniebienie świetnym fondue. 
Dobra uczta musi zakończyć się wyśmienitym deserem. Na początek coś na ciepło czyli Sardynia (Włochy) i seadas, czyli smażony pierożek z serem owczym na słodko. Chrupiący i trochę przypominający w smaku faworki. Następnie powrót do kuchni szwajcarskiej i deser czekoladowy z truskawkami (nikt nie oprze się takiemu połączeniu). Nie mogłoby się obyć bez mojego ulubionego deseru, czyli creme brulee z Normandii (Francja), podanego z calvadosem. Po sąsiedzku odwiedziłam Westfalię (Niemcy), by spróbować 'Westfalische quarkspeise' czyli deseru przypominającego odrobinę sernik z wiśniami. A że pogoda dopisała ponad miarę to zakończyłam ucztę dwoma odświeżającymi daniami. Pierwsze to sałatka z serem feta i arbuzem z greckiej Krety, a drugie to cypryjski sorbet cytrynowy z sosem z owocu granatu.
Poza pysznymi daniami można też było porozmawiać o gotowaniu z przedstawicielami pisma "KOCIOŁ" oraz zapozować do szalonych zdjęć w fotobudce. Zainteresowani mogli podziwiać pokazy wypieku chleba lub wziąć udział w równoległej części festiwalu w Browarze Mieszczańskim. Ja na pewno wybiorę się skosztować nowych dań również za rok.

czwartek, 26 czerwca 2014

Smażone francuskie

Czekając na prawdziwą kuchnię i piekarnik staram się mimo braków przygotowywać ciekawe dania. A że lubię ciasto francuskie to szukałam sposobu, żeby móc coś z nim przyrządzić. Po przewertowaniu stosu książek kucharskich, które posiadam w domu, odkryłam przepis idealny dla mnie. Oto przed wami smażone paszteciki z pieczarkami z książki Kuchnia na każdą kieszeń Aliny Stradeckiej.

Paszteciki z pieczarkami

Składniki:
ciasto francuskie
400 g pieczarek
2 łyżki masła
kajzerka
cebula
1/2 szklanki mleka
jajko
sól
pieprz
tłuszcz do smażenia

Przygotowanie:
Grzyby obieramy i kroimy. Podsmażamy je na maśle razem z posiekaną cebulką, do momentu, aż odparuje płyn. W tym czasie moczymy kajzerkę w mleku, odciskamy i mielimy razem z pieczarkami. Na koniec wbijamy jajko i doprawiamy.
Ciasto tniemy na prostokąty (z mojego wyszło 12) i rozsmarowujemy na nich nadzienie. Potem zwijamy paszteciki i wkładamy na rozgrzany olej - nie musi być głęboki. Smażymy je z obu stron do zrumienienia. Najlepiej smakują na ciepło.

Paszteciki można też przygotować z innymi farszami, np. z wędliną i serem lub warzywami.

SMACZNEGO!

niedziela, 8 czerwca 2014

Zwiedzanie Europy... na widelcu

Już 4. czerwca na wrocławskim rynku rozstawił się jarmark produktów regionalnych. Można było uraczyć się kuchnią francuską, grecką, włoską czy też bułgarską. Dodatkowo można było zakupić sobie trochę tych smaków do domu, by przedłużyć miłe chwile. To jak zabrać ze sobą jadalny okruch wakacji. 
Mnie jednak najbardziej zainteresowały stoiska z truskawkami i szparagami. Głównymi bohaterami sobotniego kucharzenia na rynku.

Truskawki
Te z których powstawały konfitury i inne pyszności przygotowywane przez pana Makłowicza pochodzą z gospodarstwa sadowniczego państwa Ewy i Zbigniewa Kosowskich. Hodują oni trzy odmiany truskawek o zróżnicowanej słodkości. Mi osobiście najbardziej smakowały najsłodsze owoce odmiany kimberly, są one najsłodsze i mają najciemniejszy kolor. 
Owoce (truskawki oraz maliny) z tego gospodarstwa można dostać w kilku miejscach Wrocławia, m.in. na stoisku na ul. Świdnickiej w bramie jednej z kamienic. Zdecydowanie polecam.

Szparagi

Przepyszne szparagi można było dostać na stoisku Gospodarstwa Rolnego Doroty Gögl. Do wyboru były białe i zielone. Ja zakupiłam zielone, które potem przygotowałam mężowi na obiad. (Następnego dnia upominał się o kolejną porcję :D.) Szparagi z tej uprawy można także nabyć w kilku miejscach Wrocławia, m.in. na stoisku przy C.H. Arena. Dodatkowo na stoisku bezpośrednio przy plantacji w Strzeganowicach można zakupić truskawki.
Największym zainteresowaniem cieszyła się jednak wielka Biesiada europejska, która odbyła się w sobotę 7. czerwca. Menu było bardzo rozbudowane i każdy mógł znaleźć dla siebie coś odpowiedniego. Dania pochodziły z całej Europy, m.in.:
  • Hiszpania (region Andaluzji) - gazpacho andaluz, albondigas en salsa de tomate;
  • Czechy (Morawy) - pivni polevka, nakladany hermelin s tatarsou omackou;
  • Francja (Prowansja) - ratatouille, charlotte;
  • Szwecja (Skania) - rodbetssallad, kottbullar;
  • Wielka Brytania (Szkocja) - toad in the Hole, bread and Butter Pudding;
  • i wiele innych. 
Ponad to można było zaopatrzyć się w książki kucharskie, wziąć udział w warsztatach pieczenia chleba, czy ważenia piwa. Przygotowano także atrakcje dla najmłodszych i konkursy. A i tak największym zainteresowaniem cieszył się 100 kg tort "Europy na widelcu".
Za rok na pewno też się wybiorę i ponownie spróbuję przepysznych dań.

środa, 28 maja 2014

Najcudowniejsze wspomnienie z Belgii

Moje najlepsze wspomnienie z pobytu w Brukseli to oczywiście zapach gofrów unoszący się na każdej ulicy. Dziś wzięło mnie na wspomnienia i oto dla was (przetłumaczony z francuskiego) przepis na te cudowne słodkości.

Gofry belgijskie


Składniki:
750 g mąki 
270g ciepłego mleka 
70g świeżych drożdży (lub 30 g suchych drożdży) 
3 całe jajka
2 żółtka
szczypta soli 
1/2 łyżeczki cukru waniliowego 
400g miękkiego masła (lub margaryny) 
500g cukru perlistego lub kandyzowanego


Przygotowanie:
W misce mieszamy wszystkie składniki z wyjątkiem masła i cukru. Następnie odstawiamy je na 30 minut. 
Po tym czasie dodajemy cukier, a później ręcznie wgniatamy masło. Gotowe ciasto dzielimy na kawałki - ok. 75 g na 1. Po 15 minutach można zacząć smażyć gofry. 
Każdą kulkę ciasta wkładamy do gofrownicy na około 2-3 minut. (Nie ma potrzeby wcześniejszego smarowania tłuszczem gofrownicy ze względu na masło.) 
Nie naciskamy zbytnio na gofrownicę, bo gofry nie urosną odpowiednio. Po przygotowaniu możemy je podawać z owocami, nutellą, bitą śmietaną lub cukrem pudrem.


SMACZNEGO!

środa, 13 listopada 2013

Słońce w słoiku

W markecie niedaleko naszego domu mają bardzo duży wybór warzyw i owoców. Często zdarzają się też jednodniowe obniżki cen na owoce, które zazwyczaj są drogie. Dlatego od czasu do czasu mogę zaszaleć w kuchni z co bardziej egzotycznymi produktami. Wczoraj wpadłam na pomysł przygotowania lekkiego, owocowego deseru dla męża. Żeby siedząc przed komputerem nie zapychał się ciągle ciastkami lub chipsami. Tak powstał deser w słoiku.


Deser w słoiku

Składniki:
1 mango
400 ml jogurtu greckiego
1/2 łyżki miodu
orzechy
1 owoc granatu

Przygotowanie:
Mango obieramy, wykrawamy pestkę, a miąższ kroimy na kawałki i wrzucamy do blendera. Całość przecieramy, aż powstanie mus. 
Do miski wlewamy jogurt i dodajemy miód. Całość mieszamy, tak by powstała jednolita konsystencja.
Do przygotowanych wcześniej słoiczków wkładamy najpierw po 2 łyżeczki musu z mango, następnie 4 łyżeczki jogurtu (to proporcje na słoiczki 0,2l). Jogurt posypujemy orzechami i miąższem granatu. Całość wstawiamy do lodówki. 
Zakręcony słoiczek można zabrać ze sobą do pracy lub na uczelnię. 

SMACZNEGO

poniedziałek, 11 listopada 2013

Awokado w "kuchni"

Mimo braku kuchni z prawdziwego zdarzenia nie zaprzestaje eksperymentów kuchennych. Tym razem skłoniło mnie do nich awokado. Samo w sobie było dla mnie zawsze zbyt "tłuste", ale wiedziałam, że można z niego wyczarować coś pysznego. Skusiłam się na proste w przygotowaniu, a zarazem pełne smaku - guacamole, jedno z podstawowych dań kuchni meksykańskiej. Troszkę zmieniłam przepis, ale i tak wyszło pyszne. Zjadłam całe za jednym razem :).


Guacamole

Składniki:
1 awokado
2 łyżeczki soku z cytryny
1 ząbek czosnku
szczypta soli
kilka kropel sosu chili (słodkiego)

Przygotowanie:
Awokado obieramy, miąższ kroimy i rozgniatamy widelcem. Dodajemy drobno posiekany ząbek czosnku, sok z cytryny, sól i sos chili. Wszystko razem dobrze mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Jeśli ktoś jest bardziej wygodny może użyć blendera. 
Do guacamole możemy dodać też oliwę z oliwek, pokrojone w kostkę pomidory lub oliwki. Podajemy je z chipsami lub nachos.

SMACZNEGO