Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TFCH2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TFCH2016. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 marca 2016

TFCH2016: Indyjski gulasz

Kolejne danie w ramach wyzwania TFCH2016. Jak pewnie zauważyliście w tym miesiącu wybraliśmy się do Indii. W następnym tygodniu pojawi się jeszcze jeden przepis z tego zakątka świata. A dziś curry... tak mi się wydaje, że jest to jedna z najbardziej znanych indyjskich potraw, która występuje pod niezliczoną ilością postaci. 

Przepis pochodzi z Kwestia Smaku.

Pomidorowe curry z kurczakiem i dynią

Składniki (na 4 porcje)
2 pojedyncze piersi kurczaka
200 - 300 g dyni
1 pomidor
świeża papryczka chili (ilość do smaku; jeśli ktoś nie przepada za ostrymi daniami to nie dodawać)
400 ml mleka kokosowego w puszce
125 ml sosu pomidorowego, passaty
200 g (2 torebki) ryżu do podania
2 łyżki oleju kokosowego lub masła klarowanego
Marynata do kurczaka
1/2 lub 1 łyżeczka ostrej papryki (do smaku)
2 łyżeczki kurkumy
1 łyżka drobno startego imbiru
2 ząbki czosnku, drobno starte
szczypta mielonego cynamonu
1 łyżka oliwy extra vergine
1/2 - 1 łyżeczka ostrej czerwonej pasty curry (opcjonalnie)

Przygotowanie
Filety z kurczaka płuczemy, osuszamy i dokładnie czyścimy z kostek i błonek. Kroimy w kostkę i doprawiamy solą, pieprzem, nacieramy składnikami marynaty: mieszanką ostrej papryki i kurkumy, imbiru, czosnku, cynamonu, oliwy i pasty curry jeśli jej używamy. Odstawiamy w temperaturze pokojowej na około 1/2 - 1 godzinę, lub dłużej, możemy też zostawić na noc w lodówce. Przed smażeniem mięso musimy ocieplić w temperaturze pokojowej.
Odkrawamy skórę z dyni, wyciągamy pestki. Miąższ koimy w małą kostkę. Pomidory parzymy, obieramy ze skórki i kroimy na ćwiartki. Wycinamy szypułki, usuwamy większość pestek, miąższ kroimy w kosteczkę. Papryczkę chili kroimy w kosteczkę.
W szerokim garnku z grubym dnem rozgrzewamy 1 łyżkę tłuszczu, gdy będzie gorący, wkładamy kawałki kurczaka i dokładnie obsmażamy. Pod koniec dodajemy papryczkę chili.
Przesuwamy mięso na bok garnka, w wolne miejsce wkładamy drugą łyżkę tłuszczu, wrzucamy dynię, solimy i dokładnie obsmażamy z każdej strony. Mieszamy składniki w garnku a następnie dodajemy stopniowo mleko kokosowe, tak aby nie przerwać procesu gotowania. Gotujemy przez około 5 - 7 minut aż dynia będzie już prawie miękka. Następnie dodajemy passatę pomidorową i gotujemy jeszcze przez ok. 2 minuty.
Dodajemy świeże pomidory i zagotowujemy. Gotujemy przez około 2 minuty, odstawiamy z ognia i podajemy z ugotowanym ryżem.

Smacznego

poniedziałek, 29 lutego 2016

TFCH2016: Sakiewki z mięsem

Pierwszy raz spróbowałam tego dania w Warszawie w gruzińskiej restauracji. Byłam wtedy na 3 roku studiów i poszłam tam z moją współlokatorką. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się bardzo czasochłonne i trudne do przygotowania w domu. Teraz jednak pozbyłam się tego wrażenia i mam wrażenie, że częściej będzie gościć na moim stole.

Przepis pochodzi z magicznyskladnik.pl.

Chinkali

Składniki:
3 szklanki mąki
3/4 szkl. wody
300 g mielonej wieprzowiny
300 g mielonej wołowiny
1 szklanka bulionu mięsnego
1 ząbek czosnku
2 łyżeczki mielonej kolendry
świeża kolendra
Sól, pieprz

Przygotowanie:
Mieszamy oba typy mięsa ze sobą, dodajemy drobno posiekany czosnek, mieloną i świeżą kolendrę, sól i pieprz. Samo mięso nie wystarczy, by wytworzyć wystarczającą ilość płynu wewnątrz chinkali, dlatego dolewamy do niego około szklanki bulionu. Może być też woda, lecz wtedy musimy  mocniej doprawić mięso.
Do mąki wsypujemy trochę soli i wlewamy wodę. Zagniatamy ciasto jak na pierogi. Następnie ciasto rozwałkowujemy na trochę większą grubość niż na tradycyjne pierogi.
Wycinamy ok. 10 cm krążki. Na środek ciasta nakładamy ok. łyżkę nadzienia. Teraz zawijamy ciasto na swoiste zakładki do góry. Zakładek powinno być ok. 10-15. Ciasto na górze formujemy w "stożek" za który będzie wygodnie złapać.
Gotujemy w osolonej wodzie 3 minuty od chwili wypłynięcia na powierzchnię. 

SMACZNEGO

poniedziałek, 1 lutego 2016

Miesiąc japoński - ZAKOŃCZENIE

Ostatnio próbowałam odnaleźć początek mojego zafascynowania Japonią. Doszłam do wniosku, że wszystkiemu jest winna "Czarodziejka z Księżyca". Było to pierwsze anime, które oglądałam po powrocie ze szkoły (a dokładniej podstawówki) do domu. Następnie ta miłość przycichła, zastąpiona przez uwielbienie języka francuskiego, kuchnię włoską i Cartoon Network. 
Jednak jak mówią stara miłość nie rdzewieje i znów za sprawą "Czarodziejki..." wróciłam do anime - jednakże już na studiach. Tak się zaczęło. Potem nastąpiła faza "Rycerzy zodiaku", odkrycie portali z różnymi anime. Japoński świat kultury animowanej i rysunkowej zaczął mnie wciągać coraz bardziej. Ulubione anime zaczęły rozwijać się w mangi, potem wszędzie próbowałam wcisnąć grafiki z postaciami, które przypadły mi do gustu. Niedawno wciągnęły mnie też gry otome i nawet JRock. Raczej nie można mnie nazwać jeszcze otaku, ale jestem już bliżej niż dalej tego stanu. Odwiedzenie Kraju Kwitnącej Wiśni jest jeszcze odległym marzeniem, ale takim, które tylko czeka na spełnienie.
Co do wpływów azjatyckich w kuchni to początek był tradycyjny - sushi. Dopiero potem wkradały się inne potrawy. Nie będę ściemniać - kocham smażony makaron i ramen. W styczniu na blogu znaleźliście dwa dania, które mnie nęciły długi czas i mogę powiedzieć, że dopisuję je na listę ulubionych. Jednocześnie trwam na nauce japońskiego, więc to miesięczne wyzwanie było dla mnie jakby spełnieniem marzeń. 

Ja, mata! じゃ, また!Do zobaczenia! :D