Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 marca 2017

Słodkie ślimaczki

Po dłuższej nieobecności wracam do was z przepisem na pyszne drożdżowe bułeczki-ślimaczki. Pewnie też tak macie, że jak widzicie w Internecie danie, na którego widok leci wam ślinka to od razu chcecie je zrobić sami. Ja tak mam i najczęściej dotyczy to słodkości :). Teraz mogę sobie troszkę pofolgować (ale nie za bardzo 😃). Dziś dla was przepis z Tasty.


Domowe Cinnamon Rolls

Składniki:
1/2 szklanki roztopionego masła
2 szklanki ciepłego mleka
3/4 szklanki cukru
1 paczka suchych drożdży
5 szklanek mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki soli

Nadzienie:
masło/cukier/cynamon
nutella/orzechy
inne ulubione

Przygotowanie:
Masło, mleko i cukier mieszamy - całość powinna być ciepła, ale nie gorąca. Wsypujemy drożdże i zostawiamy na 1 minutę. Następnie wsypujemy 4 szklanki mąki i dokładnie mieszamy, żeby składniki się połączyły. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1 godzinę. 
Do wyrośniętego ciasta dodajemy 3/4 szklanki mąki, proszek do pieczenia i sól. Zagniatamy i wyrabiamy ciasto chwilę na stolnicy. Następnie rozwałkowujemy na duży prostokąt. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.
Rozwałkowane ciasto smarujemy masłem, posypujemy cukrem i cynamonem/smarujemy nutellą i posypujemy orzechami/. Zwijamy w rulon i kroimy na grube krążki. Wkładamy bułeczki do formy, przykrywamy i odstawiamy na 30 minut. 
Tak przygotowane bułeczki wstawiamy do piekarnika na 25-30 minut. Po wyciągnięciu możemy je polać lukrem lub ulubioną polewą.

SMACZNEGO

niedziela, 7 czerwca 2015

Z widelcem po Europie

Relacja miała być wczoraj wieczorem, ale przyznam szczerze, że w taką pogodę wolałam wybrać się na spacer z mężem, niż siedzieć przed komputerem. Dlatego też zamieszczam ją dziś ;). Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego za złe.
W zeszłym roku nie udało mi się spróbować żadnej z potraw, jednak tym razem miałam okazję skosztować 12/39 serwowanych dań. Dzięki czemu "odwiedziłam" 10 krajów Europy. Ale zacznijmy od początku, czyli parady kucharzy. Nie jest ona może zbyt zauważalna, ale wg mnie stanowi element, który pozwala gościom biesiady na poznanie ludzi, którzy zazwyczaj ukrywają się w kuchni. Kiedy jem w restauracji, to poza samym daniem interesuje mnie najbardziej to, kto je przygotował. Tu mogę tego doświadczyć i zobaczyć ludzi, którzy gotują w moich ulubionych miejscach. 
Jeśli chodzi o same dania to rozpoczęłam moją "wyprawę" od Walii (Anglia). Chyba była to najdłuższa kolejka spośród wszystkich stanowisk. Co serwowano? Burgera z jagnięciną i zupę z sera Cheddar. Obie potrawy były pyszne, jagnięcina w burgerze odpowiednio wysmażona, a zupa miała na prawdę kremową konsystencję. Z wysp udałam się na Zagorje i Kvarner (Chorwacja) by spróbować risotto z krewetkami. Aromatyczne risotto, które praktycznie rozpływało się w ustach, miałam ochotę jeść tylko to :). Po rozpływaniu się nad kuchnią chorwacką przeniosłam się do Galicji (Hiszpania), by skosztować gulaszu. Gulasz zawsze kojarzył mi się z dość ciężką potrawą, podawaną z kaszą lub kluskami, a tu miłe zaskoczenie. Lekkie, ale sycące danie z wieprzowina i owocami morza. Wracając do Europy Środkowej udałam się do Moraw (Czech) na przepyszną zupę czosnkową - nie będę ukrywać, że jestem wielką fanką tego dania. A że kolejną moją miłością są sery to skierowałam się do Gryzonii (Szwajcaria), a tam nacieszyłam podniebienie świetnym fondue. 
Dobra uczta musi zakończyć się wyśmienitym deserem. Na początek coś na ciepło czyli Sardynia (Włochy) i seadas, czyli smażony pierożek z serem owczym na słodko. Chrupiący i trochę przypominający w smaku faworki. Następnie powrót do kuchni szwajcarskiej i deser czekoladowy z truskawkami (nikt nie oprze się takiemu połączeniu). Nie mogłoby się obyć bez mojego ulubionego deseru, czyli creme brulee z Normandii (Francja), podanego z calvadosem. Po sąsiedzku odwiedziłam Westfalię (Niemcy), by spróbować 'Westfalische quarkspeise' czyli deseru przypominającego odrobinę sernik z wiśniami. A że pogoda dopisała ponad miarę to zakończyłam ucztę dwoma odświeżającymi daniami. Pierwsze to sałatka z serem feta i arbuzem z greckiej Krety, a drugie to cypryjski sorbet cytrynowy z sosem z owocu granatu.
Poza pysznymi daniami można też było porozmawiać o gotowaniu z przedstawicielami pisma "KOCIOŁ" oraz zapozować do szalonych zdjęć w fotobudce. Zainteresowani mogli podziwiać pokazy wypieku chleba lub wziąć udział w równoległej części festiwalu w Browarze Mieszczańskim. Ja na pewno wybiorę się skosztować nowych dań również za rok.

niedziela, 8 czerwca 2014

Zwiedzanie Europy... na widelcu

Już 4. czerwca na wrocławskim rynku rozstawił się jarmark produktów regionalnych. Można było uraczyć się kuchnią francuską, grecką, włoską czy też bułgarską. Dodatkowo można było zakupić sobie trochę tych smaków do domu, by przedłużyć miłe chwile. To jak zabrać ze sobą jadalny okruch wakacji. 
Mnie jednak najbardziej zainteresowały stoiska z truskawkami i szparagami. Głównymi bohaterami sobotniego kucharzenia na rynku.

Truskawki
Te z których powstawały konfitury i inne pyszności przygotowywane przez pana Makłowicza pochodzą z gospodarstwa sadowniczego państwa Ewy i Zbigniewa Kosowskich. Hodują oni trzy odmiany truskawek o zróżnicowanej słodkości. Mi osobiście najbardziej smakowały najsłodsze owoce odmiany kimberly, są one najsłodsze i mają najciemniejszy kolor. 
Owoce (truskawki oraz maliny) z tego gospodarstwa można dostać w kilku miejscach Wrocławia, m.in. na stoisku na ul. Świdnickiej w bramie jednej z kamienic. Zdecydowanie polecam.

Szparagi

Przepyszne szparagi można było dostać na stoisku Gospodarstwa Rolnego Doroty Gögl. Do wyboru były białe i zielone. Ja zakupiłam zielone, które potem przygotowałam mężowi na obiad. (Następnego dnia upominał się o kolejną porcję :D.) Szparagi z tej uprawy można także nabyć w kilku miejscach Wrocławia, m.in. na stoisku przy C.H. Arena. Dodatkowo na stoisku bezpośrednio przy plantacji w Strzeganowicach można zakupić truskawki.
Największym zainteresowaniem cieszyła się jednak wielka Biesiada europejska, która odbyła się w sobotę 7. czerwca. Menu było bardzo rozbudowane i każdy mógł znaleźć dla siebie coś odpowiedniego. Dania pochodziły z całej Europy, m.in.:
  • Hiszpania (region Andaluzji) - gazpacho andaluz, albondigas en salsa de tomate;
  • Czechy (Morawy) - pivni polevka, nakladany hermelin s tatarsou omackou;
  • Francja (Prowansja) - ratatouille, charlotte;
  • Szwecja (Skania) - rodbetssallad, kottbullar;
  • Wielka Brytania (Szkocja) - toad in the Hole, bread and Butter Pudding;
  • i wiele innych. 
Ponad to można było zaopatrzyć się w książki kucharskie, wziąć udział w warsztatach pieczenia chleba, czy ważenia piwa. Przygotowano także atrakcje dla najmłodszych i konkursy. A i tak największym zainteresowaniem cieszył się 100 kg tort "Europy na widelcu".
Za rok na pewno też się wybiorę i ponownie spróbuję przepysznych dań.

środa, 4 czerwca 2014

Truskawkowy dzień

Uwielbiam truskawki. Co roku czekam aż się pojawią i nie mogę się najeść. Oczywiście najlepiej smakują z jogurtem i cukrem :). Ale tym razem skusił mnie przepis na sernik z tymi owocami.


Przepis pochodzi z bloga Kwestia Smaku.

Sernik na zimno z truskawkami
Składniki:
500 g twarogu sernikowego
100 g cukru (1/2 szklanki)
1 cukier wanilinowy 
skórka i sok z 1 cytryny
400 ml mleka kokosowego (1 puszka)
4 łyżeczki żelatyny w proszku
200 g białej czekolady
około 300-400 g truskawek

Przygotowanie:
Do miski wkładamy ser oraz cukier i cukier waniliowy. Wszystko razem dobrze mieszamy, żeby masa się napowietrzyła. 
Zetrzeć skórkę i wycisnąć sok z cytryny, skórkę dodać do sera, sok zachować na potem - urzyjemy go do rozpuszczenia żelatyny.
Gęstą część mleka kokosowego dodajemy do masy serowej i dobrze mieszamy. Wodę kokosową z puszki wykorzystujemy do rozpuszczenia żelatyny.
Żelatynę najpierw moczymy w garnuszku przez 10 minut w kilku łyżkach wody kokosowej, później dodajemy więcej wody kokosowej i sok z cytryny. Podgrzewamy żelatynę nie zagotowując jej, cały czas mieszamy aż cała się rozpuści (nie będzie widocznych ziarenek żelatyny).
Do ciepłej żelatyny dodajemy roztopioną czekoladę i wymieszamy na jednolitą masę. Następnie dodajemy 2-3 łyżki masy serowej za każdym razem mieszając. Teraz możemy już przelać żelatynę do masy serowej i wszystko zmiksować. 
Wykładamy masę na spód tortownicy i wciskamy w nią połówki truskawek. Wstawiamy do lodówki na minimum 3 godziny.

SMACZNEGO!

niedziela, 5 stycznia 2014

Tak... znów czekoladowe endorfinki

Bardzo lubię przygotowywać proste desery. Jednym z nich jest mus czekoladowy. Pamiętam jak bardzo mi smakowały te, które jadłam ponad rok temu w Brukseli. Dlatego postanowiłam przygotować sobie i mężowi takie cudo. Taka chwila zapomnienia, gdy nie chce się wychylać nosa z domu :).

Mus czekoladowy

Składniki:
100 g czekolady (ja użyłam białej)
125 ml śmietany kremówki
3 łyżki cukru
1 jajko

Przygotowanie:
Czekoladę rozpuszczamy i odstawiamy do wystudzenia. Następnie dodajemy żółtko do czekolady i energicznie mieszamy a białko ubijamy na sztywną pianę. Do ubitego białka dodajemy cukier i dalej ubijamy, aż się połączą. Do czekolady dodać 3 łyżki śmietany kremówki i wymieszać (jeżeli ktoś lubi to może dodać w tym momencie odrobinę białego słodkiego lub półsłodkiego wina). Resztę ubić na sztywno.
Do czekolady dodajemy połowę białka i delikatnie mieszamy. Następnie dodajemy resztę białka i mieszamy. Dodajemy ubitą śmietanę i wszystko delikatnie łączymy.
Na dnie szklanki/kieliszka do wina wykładamy owoce/konfiturę nakładamy mus i wkładamy tak przygotowany deser do lodówki na 4-5 godzin. Przed podaniem możemy jeszcze udekorować całość prażonymi migdałami/świeżymi owocami.

SMACZNEGO

poniedziałek, 16 września 2013

Bez gotowania wariuję

Przygotowania do ślubu trwają. A ja staram się nie stresować za bardzo i dać sobie chwilę na relaks. Według mnie najlepiej odpoczywa się w kuchni. Dlatego zabrałam się za przygotowanie sernika, bardzo prostego, bez gotowania czy pieczenia. Zainspirowała mnie Nigella przepisem na sernik z Nutellą. Starałam się jedynie wymyślić nieco tańszą wersję.

Sernik z białą czekoladą i migdałami

Składniki:
Spód:
220 g herbatników
75 g margaryny
25 g płatków migdałowych
(ja użyłam dodatkowo 1 łyżki masła herbatnikowego, które przywiozłam z Brukseli)
Masa:
500 ml serka sernikowego (naturalnego)
50 g cukru pudru
300 g białej czekolady
50 g płatków migdałowych (do dekoracji)

Przygotowanie:
Robimy spód sernika. Herbatniki kruszymy bardzo drobno, łączymy z masłem i pozostałymi składnikami. Gotowa mieszanka powinna mieć konsystencję mokrego pisaku. Całość wykładamy do tortownicy. 
Przygotowanie masy zaczynamy od rozpuszczenia czekolady. Nie może być gorąca kiedy będziemy ją dodawać do pozostałych składników. Serek mieszamy z cukrem pudrem i dodajemy rozpuszczoną czekoladę. Po dokładnym wymieszaniu wykładamy masę na przygotowany wcześniej spód. 
Sernik wstawiamy do lodówki na minimum 4 godziny, a najlepiej całą noc. Przed podaniem można wierzch można posypać uprażonymi migdałami.

SMACZNEGO

poniedziałek, 2 września 2013

Czekolada w roli głównej

Już dawno nic nie pojawiło się na blogu. Przyznaję się do lekkiego zaniedbania. To wszystko z powodu organizacji wesela i prac nad wykończeniem mieszkania (nie mogę się doczekać własnej kuchni). Dlatego dzisiaj coś słodkiego, co przygotowałam na przyjazd mojej mamy. Proste ciasto, które posmakowało wszystkim :)... Zapraszam na brownie.

Przepis pochodzi z Kwestii Smaku.

Czekoladowe brownie

Składniki:

300g gorzkiej czekolady
225g masła
3 całe jajka
1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
275g cukru
135g mąki
1/4 łyżeczki soli

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni. Formę smarujemy tłuszczem i wykładamy papierem do pieczenia.
Zaczynamy od starcia na tarce o grubych oczkach 100g czekolady i odstawiamy ją do lodówki.
Resztę czekolady łamiemy na kostki i rozpuszczamy w rondelku na małym ogniu razem z posiekanym na masłem. Masy nie podgrzewamy za bardzo, wystarczy, że wszystko się rozpuści i odstawiamy. 
W misce ucieramy jajka z cukrem i wanilią. Dodajemy masę czekoladową i razem przez chwilkę miksujemy na wolnych obrotach.
Dodajemy przesianą mąkę, sól i delikatnie, dokładnie mieszamy na jednolitą masę. 
Przekładamy do przygotowanej formy.
Przed wstawieniem do piekarnika posypujemy ciasto jeszcze starą wcześniej czekoladą.
Pieczemy przez ok. 20 minut. Wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Ja odstawiłam na całą noc.

SMACZNEGO

niedziela, 7 kwietnia 2013

Serce w ogródku

Mój narzeczony cały czas mnie męczył, żebym zrobiła mu "Kopiec kreta". Nigdy nie jadł tego ciasta i chciał w końcu spróbować. Zrobiłam mu więc niespodziankę na urodziny i zamiast tortu upiekłam właśnie "Kopiec". Jedyna różnica jest taka, że był w kształcie serduszka :).

Ciasto "kopiec kreta"

Składniki:
Ciasto
2 szklanki mąki
100g masła lub margaryny
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka sody
1 i 1/2 szklanki maślanki
4 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Nadzienie
600 g śmietany 30% 
3 łyżki cukru pudru
3-4 banany
sok z cytryny

Przygotowanie:

Ciasto:
Masło rozpuszczamy i studzimy. W dużej misce mieszamy mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę, cukier i maślankę. Ostrożnie dolewamy przestudzone masło. Wszystkie składniki powinny połączyć się w jednolitą masę. Piekarnik nagrzewamy do 175 st. C. Blaszkę smarujemy tłuszczem i przekładamy do niej ciasto. 
Ciasto pieczemy przez 45 minut, a później zostawiamy w wyłączonym piekarniku przez kolejne 20-25 minut, inaczej może opaść.
Po wystudzeniu wygrzebujemy środek ciasta ok. 1 cm od brzegów i tak by nie przebić spodu. Wyciągnięte kawałki odkładamy na talerzyk.

Nadzienie:
Banany kroimy w plasterki lub wzdłuż i układamy na spodzie ciasta. Skrapiamy je lekko sokiem z cytryny by nie ściemniały. Ubijamy bitą śmietanę (możemy ją wymieszać z wiórkami czekoladowymi) i nakładamy ją na banany formując kopiec. Całość przykrywamy pokruszonymi kawałkami ciasta, które wcześniej "wygrzebaliśmy". 

Ciasto powinno od razu trafić do lodówki na około 1 godzinę.

SMACZNEGO

piątek, 29 marca 2013

Łaciate święta

Nie wyobrażam sobie świąt wielkanocnych bez sernika. Co prawda nie wyobrażałam ich sobie pokrytych śniegiem, ale pogoda ostatnio bywa strasznie kapryśna :). Mamy zatem w tym roku białe święta... tylko żeby świątecznego koszyczka nie trzeba było sankami wieźć do kościoła :P. Na pocieszenie mamy sernik - delikatny, kremowy i w dodatku z czekoladowym smaczkiem.

Przepis pochodzi z MojeWypieki.pl
Sernik marmurkowy
Składniki na spód brownie:
50 g masła
40 g gorzkiej czekolady, połamanej na drobne kawałki
pół szklanki drobnego cukru do wypieków
1 duże jajko, w temperaturze pokojowej
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
50 g mąki pszennej

Przygotowanie
Do niewielkiego garnuszka włożyć masło, dodać czekoladę i rozpuszczać na małej mocy palnika, mieszając od czasu do czasu, aż składniki się połączą i powstanie gładki sos czekoladowy. Ściągnąć z palnika, odłożyć do lekkiego przestudzenia.
Jajko (w całości) ubić z cukrem przy pomocy miksera na puszystą pianę. Powoli wlewać lekko przestudzoną czekoladę (może być ciepła), miksując do połączenia. Dodać przesianą mąkę i zmiksować.
Tortownicę o średnicy 20 - 21 cm wyłożyć papierem do pieczenia (sam spód). Na spód przelać masę brownie, wyrównać. Piec w temperaturze 170ºC przez około 12 - 15 minut. Wyjąć z piekarnika.
Kiedy spód z brownies się piecze, przygotować masę serową.

Składniki na masę serową:
500 g twarogu półtłustego lub tłustego, zmielonego przynajmniej dwukrotnie
250 g serka mascarpone
3 jajka
1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (ok. 400 g)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżka mąki ziemniaczanej
120 g czekolady gorzkiej lub mlecznej, roztopionej w kąpieli wodnej

Przygotowanie
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
W misie miksera umieścić wszystkie składniki (poza czekoladą), zmiksować (lub utrzeć ręcznie) tylko do połączenia się składników. Uwaga: nie miksować/nie ucierać zbyt długo, by niepotrzebnie nie napowietrzać masy serowej.
Z powstałej masy odlać 3/4 szklanki. Zmiksować ją z roztopioną i lekko przestudzoną czekoladą na gładką masę.
Na upieczony spód brownie przelać białą masę serową. Łyżką wykładać na górę masę czekoladową, w odstępach (kleksach), masa jest gęsta, ale nie tonie w masie serowej. Płaską szpatułkę włożyć w masę serową i wymieszać kilka razy, nie za mocno, by w masie powstał efekt marmurka.
Piec w temperaturze 150ºC (bez termoobiegu) przez około 60 minut z parą wodną*. Po tym czasie sernik wysunąć z piekarnika, posmarować polewą śmietankową. Włożyć do piekarnika i piec dodatkowe 10 minut. Wystudzić w lekko uchylonym piekarniku. Wyjąć, włożyć do lodówki na kilka godzin lub całą noc.
Schłodzony sernik oprószyć kakao lub posypać startą czekoladą.

Składniki na polewę śmietankową
pół szklanki kwaśnej śmietany 18%
1 łyżka cukru pudru
Składniki dobrze wymieszać.
* sernik pieczemy w kąpieli wodnej lub umieszczając poziom niżej w piekarniku żaroodporne naczynie z wrzącą wodą;
SMACZNEGO

sobota, 23 lutego 2013

Na specjalne okazje

Odkąd zaczęłam studia dostęp do telewizji mam jedynie w czasie świąt i ferii, czyli kiedy wracam do domu. Podczas ostatniej wizyty odkryłam kanał Food Network. Całymi dniami mogłabym to oglądać i szukać inspiracji. Szczególnie spodobał mi się bardzo krótki (2-3 minutowy) program Dancing Cuisine. Dynamiczny i bardzo pozytywny sposób na pokazanie łatwego dania. Jedno szczególnie przypadło mi do gustu, a mianowicie Black and White Fondant Cake czyli rozpływające się ciasto. Dlaczego akurat to? Ponieważ w środku znajduje się pyszna płynna czekolada, którą chroni smakowita skorupka z ciasta... :D

Black and White Fondant Cake

Składniki:
3 jajka
70 g cukru
75 g mąki
140 g masła
140 g czekolady ciemnej
40 g czekolady białej

Przygotowanie:
Jajka ucieramy z cukrem na gładką masę i dodajemy mąkę. Czekoladę (ciemną) roztapiamy z masłem - można to zrobić w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. 
Roztopioną czekoladę wlewamy do jajek z mąką i mieszamy. Kokilki natłuszczamy masłem i wstawiamy do lodówki na 30 minut. 
Przygotowane ciasto wlewamy do kokilek (najlepiej po brzegi ponieważ nie będzie rosło). Wstawiamy je do piekarnika nagrzanego do 200 st. C na 6 minut.
Ciasto wyjmujemy z foremek. Podajemy ciepłe, środek powinien być płynny.

SMACZNEGO

wtorek, 18 grudnia 2012

Na walizkach - Bruksela

Tajemnica się wyjaśnia... dlaczego tak długo na blogu nie pojawił się żaden nowy przepis? Bo byłam dwa miesiące w Brukseli bez swojej ukochanej kuchni. Jednak (na szczęście) brak kuchni nie odciął mnie od dobrego jedzenia. A zaraz po powrocie udałam się na warsztaty kulinarne, by gotować cały dzień (przepisy już niedługo :) ). 
Co ciekawego spotkało mnie w Belgii? Przepyszne jedzenie. Mnóstwo frytek, czekolady i gofrów. Bruksela to po prostu miasto, które pachnie goframi z czekoladą. Nic więcej nie chce się tam jeść. 
Zacznijmy od początku. Moje ulubione gofry, od których się chyba uzależniłam :D... Pyszne zarówno "na sucho" jak i z dodatkami. Odkryłam też takie cudo jak gofry lunchowe z kurczakiem, serem, sosami zapiekanymi wewnątrz (takie gofrowe tosty :D). Jednak to nie to samo co możemy spotkać u nas. Gofry belgijskie wyrabiane są z ciasta drożdżowego i są bardzo słodkie. Po upieczeniu pojawiają się w nich grudki cukru. Ich zapach przyciąga już z daleka, a można je kupić chyba na każdym rogu dzięki "gofrobusom". Ja mogę polecić WAFFLE factory, które mija się idąc do jednej z największych atrakcji Brukseli, czyli fontanny z figurką Manneken Pisa. Mamy tu do wyboru gofry tradycyjne (jakie znamy z Polski), typowe belgijskie gofry drożdżowe i "tosto-gofry". Szczególnie ta ostatnia forma bardzo mi się spodobała, ponieważ była bardzo sycąca i w ciągu dnia można było zjeść na prawdę treściwy posiłek na ciepło. 


Kolejnym cudem Belgii są frytki. Po prostu przepyszne, chrupiące, odpowiednio grube polane pysznym sosem. Nic tylko zasiąść do rożka pełnego smażonych ziemniaczanych paluszków i się delektować. Te najlepsze - możliwe nawet, że na świecie - są na placu Jourden. Maison Atoine sprzedaje swoje frytki już od prawie 60-ciu lat i zawsze stoją tam kolejki, niezależnie od pogody. Do wyboru jest około 20 sosów. A jeśli nie mamy ochoty na frytki to możemy wybrać inny smakołyk smażony w głębokim oleju.


Możemy też powiedzieć, że Bruksela "czekoladą stoi" :D. Na każdej ulicy znajdziemy kilka, jak nie kilkanaście sklepów oferujących najróżniejsze czekoladki i pralinki. Jeśli lubimy te bardziej wykwintne możemy zajrzeć do markowych salonów z wieloletnią tradycją wyrabiania czekolady, a jeśli nie mamy zbyt wygórowanych wymagań to zadowolimy się ofertą masową, która jest równie dobra. Warto rozejrzeć się za  miejscami, gdzie przed kupieniem możemy skosztować lokalnych wyrobów. Zachwycają kształty, kolory i smaki. Możemy sami skomponować smaki w kupionym pudełeczku lub zdać się na doświadczenie personelu, który sam wybiera czekoladki do paczuszek. Można powiedzieć, że osobiście zapałałam wielką miłością do firmy Leonidas, która z tych firmowych jest najtańsza, ale też moim zdaniem najlepsza.
Na koniec coś czego na początku bałam się spróbować - mule. Choć mogłoby się wydawać, że skoro Bruksela nie leży nad samym morzem to mule będą tu jednym z droższych dań. Jednak są dostępne w każdej knajpce i restauracji oferujące dania typowo belgijskie, w dodatku w zestawie z lokalnym piwem i oczywiście frytkami. Możemy je jeść w przeróżnej formie, zapiekane z serem, klasyczne, w białym winie, z czosnkiem... i wiele wiele innych. Genialny przepis na udane wyjście ze znajomymi to właśnie kolacja złożona z takiego zestawu. Wszystkim, którzy mają w planach odwiedzić tę europejską stolicę polecam wizytę w Chez Leon. Mają tam na prawdę ogromny wybór owoców morza w przystępnych cenach. 


Przed wyjazdem z Brukseli należy sprawdzić czy na pewno spróbowało się wszystkiego. Mi się udało. I z czystym sumieniem wszystko mogę polecić i zachęcić do wyjazdów. 

czwartek, 12 kwietnia 2012

Prawdziwa czekoladowa rozpusta

Słodki prezent dla mojego chłopaka. Wiem, że bardzo go ucieszy, szczególnie po obiedzie z warzyw :).

Ciasto czekoladowe z musem

Składniki:
Spód:
 150 g masła
 150 g połamanej na kostki ciemnej czekolady
 5 dużych jajek
 1 łyżka kakao
 175 g drobnego cukru do wypieków

Mus:
 100 g masła
 100 g połamanej na kostki ciemnej czekolady
 3 duże jajka
 2 łyżeczki kakao
 115 g drobnego cukru do wypieków
 2 łyżeczki żelatyny w proszku, rozpuszczonej w 80 ml ciepłej wody

Przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Formę z odpinaną obręczą o średnicy 20 - 23 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.

Spód:
W rondelku z grubym dnem, ciągle mieszając rozpuścić masło z czekoladą. Jeśli nie masz takiego rondelka umieść czekoladę i masło w miseczce i zawieś ją na garnku z gotującą się wodą. Ostudzić. Zmiksować żółtka z kakao, dodać do ostudzonej czekolady i wymieszać.
Mikserem ubić białka na sztywną pianę, dodawać partiami cukier i miksować przez 2 - 3 minuty, aż piana będzie gęsta, sztywna i błyszcząca.
Ubite białka wymieszać z masą czekoladową i wlać do przygotowanej formy, piec przez 25 - 30 minut. Wyjąć z piekarnika i ostudzić w formie (ciasto opadnie, tworząc wgłębienie, które wypełnimy musem, moje ciasto opadło jeszcze będąc w piekarniku). Nie wyjmować z formy.

Mus: 
Przygotowujemy podobnie jak powyżej, po wystudzeniu upieczonego spodu. W rondelku z grubym dnem, ciągle mieszając rozpuścić masło z czekoladą. Ostudzić. Zmiksować żółtka z kakao, dodać do ostudzonej czekolady i wymieszać. Mikserem ubić białka na bardzo sztywną pianę, dodawać stopniowo cukier i miksować przez 2 - 3 minuty, aż piana będzie gęsta, sztywna i błyszcząca.
Ubite białka wymieszać bardzo delikatnie (nie niszcząc piany) z ostudzoną masą czekoladową oraz rozpuszczoną w wodzie żelatyną (również ostudzoną). Masę wylać na środek upieczonego spodu. Ciasto przykryć, uważając, aby nie naruszyć delikatnego wierzchu musu czekoladowego. Wstawić do lodówki na minimum 4 godziny lub najlepiej na noc. Kroić gorącym nożem (sparzonym wrzątkiem).

Przepis pochodzi ze strony Kwestia Smaku.

Przepis bierze udział w akcji:






SMACZNEGO

wtorek, 10 kwietnia 2012

Wielkanoc #3 - czekoladowe serniczki

Dla wielbicieli muffin małe serniczki, nie tylko na Wielkanoc. Będą smakować przy każdej rodzinnej okazji. Do przygotowania wykorzystałam przepis na sernik orzechowy z numeru 4-2012 magazynu KUCHNIA (s. 4).

Czekoladowo-migdałowe serniczki

Składniki:

Spód:
15 dag rozdrobnionych herbatników
7 dag drobno posiekanych migdałów
5-6 dag stopionego masła
szczypta cynamonu

Masa serowa:
120 ml śmietany 30%
3,5 tabliczki białej czekolady
70 dag twarogu sernikowego
5 dag cukru
4 jajka
aromat migdałowy (kilka kropel)

Polewa:
450 ml śmietany 18%
5 dag cukru
aromat migdałowy (kilka kropel)

Przygotowanie:
Łączymy herbatniki z migdałami, masłem i cynamonem. Mieszamy i nakładamy po łyżce do każdej foremki. Zapiekamy 5-7 minut w 180 st. C; wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Obniżamy temperaturę piekarnika do 150 st. C.
Przygotowujemy masę serową. W rondelku podgrzewamy śmietankę i rozpuszczamy w niej czekoladę. Zdejmujemy z ognia i studzimy. Ucieramy twaróg z cukrem, a następnie wbijamy po jednym jajku stale ucierając. Powoli dodajemy ostudzoną czekoladę i aromat migdałowy. Ucieramy wszystko do uzyskania jednolitej masy. Po niepełnej chochelce wlewamy masę do foremek na wcześniej przygotowane spody. Pieczemy przez 45-55 minut. Po tym czasie ostrożnie wyjmujemy serniczki z piekarnika. 
Robimy polewę. Ucieramy śmietanę z cukrem i aromatem. Zwiększamy temperaturę piekarnika do 200 st. C. Na każdy serniczek wylewamy porcję polewy i wstawiamy do piekarnika na 5-7 minut. 
Wyłączamy piekarnik, ale pozostawiamy w nim serniczki na godzinę - w tym czasie nie otwieramy drzwiczek piekarnika. Następnie delikatnie wyciągamy serniczki z foremek i ustawiamy na drewnianej deseczce. Najlepiej smakuje po nocy w lodówce. 




SMACZNEGO

czwartek, 9 lutego 2012

To co tygryski lubią najbardziej - czekoladowe muffinki

Ostatnio muffinki są moją małą pasją, piekę je przy każdej możliwej okazji. Dziś przepis wymyślony przeze mnie.

Czekoladowe muffiny z bananem i nutellą

Składniki
250 g mąki
75 g cukru
1/2 opakowania cukru waniliowego
2 jajka
125 g miękkiego masła
szczypta soli
1/2 opakowania proszku do pieczenia (8g)
100 ml mleka
4 łyżeczki kakao
2 banany
nutella

Przygotowanie
Ucieramy masło z cukrem, cukrem waniliowym i sola. Po uzyskaniu w miarę jednolitej masy dodajemy po jednym żółtku nadal mieszając. 
Mąkę mieszamy z kakao i proszkiem do pieczenia. Po jednej łyżce dodajemy do masła ciągle mieszając. Następnie dolewamy mleka.
Białka ubijamy na sztywną pianę. Pianę dodajemy do masy i mieszamy delikatnie łyżką. 
Ciasto nakładamy do foremek w kolejności: pół łyżki ciasta, centymetrowy plasterek banana, 1/4 łyżeczki nutelli, pół łyżki ciasta.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st. C przez 15-20 minut.

SMACZNEGO